Marta Sokólska Relacja ze spotkania członków DKK

Ostatnia sobota miesiąca, kilka minut przed godziną dziesiątą. Stoliki i krzesła ustawione, ciasto i soki „w pogotowiu” – nasze spotkanie zawsze jest dla nas świętem. Wiem, jak ciężko wstać w wolną sobotę, więc nie dziwi nikogo fakt, że dopiero dwie minuty przed ustaloną godziną zaczynają schodzić się nasi cudowni uczestnicy. Nadmienię tylko, że do naszego klubu należy młodzież gimnazjalna i licealna.

Książką, której omawianiem zajęliśmy się tym razem był utwór Beaty Ostrowickiej pt. „Wyć się chce”. Książka ta stanowi doskonałe odzwierciedlenie uczuć każdego nastolatka. Zawodzą przyjaciele, rodzice nie rozumieją, czyli „klasyka” dla każdego nastolatka. Julka, bo tak ma na imię główna bohaterka, uważa, że jest najbardziej pokrzywdzoną osobą na świecie. Częste, głośne awantury między rodzicami, jej kłótnie z matką, a w dodatku (jakby było mało) chłopak, do którego wzdycha nie zwraca na nią uwagi. Wiara we własne możliwości Julii zostaje zniszczona i dlatego jej życie przebiega według scenariusza innych, bo przecież „oni wiedzą lepiej”. Szkoła, do której uczęszcza, to wybór jej rodziców, nowa fryzura to ta, którą wybrała dla niej koleżanka, a wreszcie oszustwo, którego dopuszcza się Julia również dokonuje się za namową „przyjaciółki”.

Każdy, kto czyta tę książkę może odnaleźć w głównej bohaterce trochę samego siebie, dlatego czyta się ją bardzo szybko. Losy Julki sprawiają, że rzeczywiście „wyć się chce”.

Dyskusja na temat książki była bardzo intensywna, ponieważ na pytanie : „Kto jest winien tej całej sytuacji?” młodzież zareagowała bardzo emocjonalnie i rozpętała się prawdziwa awantura, bo każdy miał inny pomysł na rozwiązanie problemów Julki.

Klubowiczom propozycja czytelnicza pani Ostrowickiej bardzo przypadła do gustu, moglibyśmy o niej rozmawiać bardzo długo, ponieważ każdy był albo jeszcze jest nastolatkiem i miał podobne doświadczenia, bo chociaż świat tak bardzo pędzi do przodu, to problemy nastolatków są wciąż takie same.

Zawsze staramy się przygotować zajęcia dodatkowo urozmaicające nasze zebrania, takie jak warsztaty z jakąś ciekawą postacią, jak również zajęcia plastyczne itp. Tak było i tym razem. Nasza koleżanka, Magdalena, weszła w posiadanie gry o tajemniczym tytule „TABU”. Gra tak wciągnęła klubowiczów, że spotkanie zakończyło się wspólną zabawą.