Per Olov Enquist Opowieść o Blanche i Marie

blanche_marie1

Lubię książki biograficzne. Po dzieło Pera Olova Enquista pt. „Opowieść o Blanche i Marie" sięgnęłam z prawdziwą przyjemnością. W naszym DKK była dla mnie prawdziwą perełką. Sięgnęłabym po nią także ze zwykłej babskiej ciekawości. Dwie kobiety, a może to namiętny związek, a może wielka miłość? A może zwyczajna, choć wielka przyjaźń? Niedawno media zastanawiały się czy Maria Konopnicką była lesbijką, to może i Skłodowska? Ludzie lubią sensacje.

„Opowieść o Blanche i Marie" to historia napisana na podstawie trzech pamiętników Blanche Wittman, nazywanych „Księgą Pytań”. Pierwszy - „Żółta Księga”, drugi „Czarną Księga”, trzeci -„Czerwona Księga”.

Blanche Wittman (sprawdziłam), zwana „królową histeryczek”, była najsłynniejszą pacjentką francuskiego psychiatry, doktora Charcota. W znanym szpitalu psychiatrycznym Salpêtrière zamknięte były kobiety chorujące na histerię. Szpital powstał w XVII wieku. Lądowali tam zarówno nędzarze, żebracy, zarażone chorobami wenerycznymi prostytutki, jak i niepełnosprawni, nieuleczalnie chorzy, szaleńcy i osierocone i bezdomne dzieci. Wszyscy byli pacjentami, ale tak naprawdę nikt ich nie leczył. Odseparowywano ich jedynie od „zdrowych”. Blanche Wittman była jedną z pacjentek. Doktor Charcot wykonywał na niej słynne eksperymenty, które obserwowali lekarze z całego świata, m.in. Freud, ale też żądna wrażeń towarzyska śmietanka. Blanche była uważana za histeryczkę, ponieważ chciała korzystać z życia, była niezależna, potrafiła powiedzieć: „Nie”! Potrafiła kochać do szaleństwa i chciała zebrać jak najwięcej doświadczeń. (Ale mam szczęście, co druga moja koleżanka wylądowałaby w tym szpitalu, pewnie wraz ze mną). Nie była wariatką i nie była kochanką Skłodowskiej, łączyła ją z naszą rodaczką prawdziwa przyjaźń.

Blanche pomagała Marii w laboratorium, razem dzieliły fascynację „świecącą poświatą”, tj. radem, który Marie właśnie rozpracowywała. Razem pracowały i zwierzały się sobie z kłopotów miłosnych. Blanche była zakochana w doktorze Charcocie. (Blanche i doktor Charcot przez 16 lat darzyli się czysto platonicznym uczuciem, które miało swój wielki finał przed samą śmiercią mężczyzny). A Marie, po tragicznej śmierci swego męża, Pierre'a, zaszokowała społeczeństwo francuskie swoim romansem z fizykiem, Paulem Langevinem, przykładnym mężem i ojcem. Nie wahała się walczyć o miłość, niestety nie dane jej było wygrać. To twarda kobieta, nie wojująca feministka, ale walcząca jak lwica o swoje prawa: prawo do kariery naukowej, miłości, szczęścia. Nie udało się, trafiła na słabego konformistę, któremu romans służył dopóki nikt o nim nie wiedział, ale który potulnie wrócił do żony, gdy sprawa nabrała rozgłosu. Za to Marie do końca niemal łudziła się, że będą razem, zaślepiona namiętnością nie potrafiła spojrzeć na Langevina z dystansu. I to otoczenie. Ostracyzm, wykluczenie, artykuły. Królewska Akademia Nauk wysłała nawet list do Marie z prośbą, by ta zrzekła się nagrody i nie przyjeżdżała na jej wręczenie. Marie odmówiła i dumnie stawiała czoła społeczeństwu, ale mimo to później i tak musiała uciekać - dla bezpieczeństwa dzieci, które szykanowano. We wszystkich gazetach pojawiały się artykuły o skandalu, opublikowano listy miłosne Marie i jej kochanka, cała Europa wiedziała o romansie.

Uświadomiłam sobie, że kiedyś znane postaci wcale nie miały lepiej niż dziś, tylko że dziś paparazzi nękają gwiazdy i gwiazdeczki, a dawniej pisano o noblistach i naukowcach... O tak, Skłodowska musiała być silna.

„Opowieść o Blanche i Marie” określa się jako „pieśń o miłości, brudnej, pięknej i złamanej'” (cytat z okładki). Sięgnęłam jednak po nią i nie żałuję. Według mnie wcale nie o miłość tu chodzi, a jeśli już to nie jest ona wcale piękna. Niedosyt życia, tęsknota za uczuciem, potęga marzeń i pragnień, a przy tym odwaga, by pozostać sobą, robią wrażenie i nie pozwalają traktować tej książki obojętnie.

Marta Jaworowska

DKK Poświętne