WIENIEDIKT JEROFIEJEW MOSKWA - PIETUSZKI

mp1

„Moskwa – Pietuszki” to książka na temat alkoholizmu. Najwidoczniej historia i problematyka zawarte w powieści są dobrze znane autorowi, gdyż głównemu bohaterowi nadał swoje imię i nazwisko.

Od pierwszych stron wita nas zimny, gorzki świat alkoholików, zalatujący żubrówką. Wraz z głównym bohaterem kierujemy się w stronę dworca Kurskiego, by stamtąd odbyć długą podróż z Moskwy do tytułowych Pietuszek.

Cel podróży jest opisany jako utopia, szczęśliwe miejsce, do którego Wieniedikt chętnie powraca i, o którym marzy. Jest to dla niego wizja lepszego świata, bo ten, do którego on należy - nie rozpieszcza go; przez swój alkoholizm właśnie stracił pracę, a jego życie jest pełne bólu i rozpaczy, które próbuje zagłuszyć denaturatem. Towarzyszymy Wienieditktowi w jego podróży, podczas której on opowiada nam o swoim życiu, zdradza przepisy na swoje ulubione koktajle, podsłuchujemy jego rozmowy z innymi pasażerami pociągu.

Powieść w odbiorze dość trudna – przypomina bardziej nietrzeźwą gadaninę pijaka niż literaturę piękną. Ale jednak zastosowanie wielkich słów byłoby nie na miejscu. Kto lepiej opisze życie alkoholika niż on sam? Treść nie jest jakoś sztucznie napompowanym melodramatem pisanym przez przemądrzałego psychologa do spraw uzależnień. To jest życie. Widziane takie, jakie jest. Bez upiększeń. Bez ubarwień. Smutny obraz rosyjskiej rzeczywistości, na którego cienką strukturę składają się przypadki, chwile i ludzie mocno zakropieni tanim winem. I choć życie alkoholika nie ma sensu, jest drogą bez wyjścia typu „piję, bo smutno – smutno, że piję” to w bohaterach gdzieś tkwi jakaś naiwna nadzieja na wyrwanie się z błędnego kręgu.

Książka przypomina mi nieco „Fantom bólu” – spektakl, również rosyjski, którego akcja toczy się w zajezdni kolejowej. Życie ukazane w brutalnym świetle, bez perspektyw na przyszłość, wszystko to w prostym, chwilami wręcz wulgarnym języku, wśród odrapanych ścian.

Alkoholizm przypomina długą drogę w dół, stromą, po której można tylko spaść na dno. Dalsze picie nie ma już znaczenia, – jeśli się zaczęło nie można przestać – ono staje się już tylko krótkotrwałą ulgą w nieuniknionym końcu.

W „Moskwa - Pietuszki” nie ma miejsca dla ludzi sukcesu, pięknych kochanków czy szalonych nastolatek. To poruszający obraz, który jest piękny nie ze względu na barwne postacie, czy kolorowy świat. To życie w odcieniach szarości.

Magdalena Szewczuk

Członek DKK przy FB nr 5 w Białymstoku